FDA zabiera głos w sprawie RF mikroigłowej. Dlaczego to dobry krok dla branży?

Radiofrekwencja mikroigłowa jest dziś jednym z najpopularniejszych zabiegów odmładzających na świecie. Swoją sławę zawdzięcza skuteczności i rekomendacjom celebrytów, ale także spektakularnym efektom, jakie daje na skórze twarzy i ciała. W październiku 2025 roku amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) opublikowała oficjalny komunikat ostrzegający przed powikłaniami związanymi z niektórymi zastosowaniami tej technologii. Nie oznacza to jednak, że RF mikroigłowa jest jakkolwiek zagrożona. Naszym zdaniem jest to impuls, który pomoże w uporządkowaniu rynku i dodatkowo zwiększy świadomość pacjentów. W tym wpisie mówimy, co jeszcze sądzimy na ten temat! RF mikroigłowa – technologia o potwierdzonej skuteczności Radiofrekwencja mikroigłowa w ciągu zaledwie kilku lat stała się jedną z najchętniej wybieranych procedur w gabinetach kosmetologicznych i medycyny estetycznej. Jej siła tkwi w połączeniu mikronakłuć z podgrzewaniem tkanek falą radiową. To intensywna stymulacja biologiczna, która inicjuje przebudowę kolagenu i elastyny, poprawia gęstość skóry, wygładza ją, napina i regeneruje. W terapii twarzy RF mikroigłowa działa na zmarszczki, blizny potrądzikowe oraz ogólną utratę jędrności, natomiast na ciele pozwala wpływać również na tkankę tłuszczową, modelować sylwetkę i zagęszczać skórę w obszarach wymagających takiego wsparcia. Zabieg nie działa jedynie powierzchownie — oddziałuje w obrębie skóry właściwej, a w zależności od parametrów może sięgać także tkanki podskórnej. To właśnie głębokość oddziaływania sprawia, że RF mikroigłowa daje tak wyraźne i trwałe efekty. Jednocześnie wymaga przy tym ogromnej precyzji i doświadczenia osoby wykonującej. Co dokładnie zakomunikowała FDA? 15 października FDA wydała komunikat dotyczący „potencjalnych ryzyk związanych z niektórymi zastosowaniami urządzeń RF mikroigłowych”. Agencja informuje w nim, że otrzymuje zgłoszenia dotyczące różnych działań niepożądanych, takich jak choćby oparzenia, blizny czy utrata tkanki tłuszczowej. Jednocześnie zwraca uwagę, że RF mikroigłowa jest urządzeniem klasy II, czyli takim, które wymaga certyfikacji, badań bezpieczeństwa i profesjonalnej obsługi. W praktyce oznacza to jedno: nie jest to „lekki zabieg kosmetyczny”, lecz procedura o silnym działaniu biologicznym. FDA w żadnym wypadku nie odradza wykonywania zabiegu, nie wycofuje certyfikowanych urządzeń i nie podważa sensu stosowania tej technologii. Podkreśla natomiast, że jej moc i skuteczność idą w parze z koniecznością zachowania wysokich standardów pracy i wyboru urządzeń o potwierdzonym bezpieczeństwie. Czy komunikat FDA powinien niepokoić pacjentów? Naszym zdaniem komunikat FDA zdecydowanie nie jest powodem do rezygnacji z RF mikroigłowej. Jest wręcz przeciwnie, potwierdza to tylko, jak silnie oddziałuje ten zabieg. Warto podkreślić, że powikłania pojawiają się głównie w przypadku zabiegów wykonywanych przez osoby nieprzeszkolone, na urządzeniach niewiadomego pochodzenia, które nie spełniają standardów bezpieczeństwa lub nie pozwalają na precyzyjną kontrolę głębokości i temperatury. W profesjonalnych gabinetach, w których pracuje się na certyfikowanych urządzeniach, a specjaliści mają wiedzę z zakresu anatomii, histologii, mapowania skóry i doboru parametrów, ryzyko jest minimalne. To dlatego specjaliści zgodnie uważają, że komunikat FDA jest pozytywny — nie ma na celu straszenia pacjentów, lecz edukowanie ich w zakresie świadomego wybierania miejsce zabiegu. Dla profesjonalistów jest to wręcz wiadomość pożądana, bo oddziela rynek wysokiej jakości od tanich, niebezpiecznych imitacji. Skąd biorą się powikłania? Najczęstsze błędy i ich przyczyny Powikłania, o których mówi FDA, nie wynikają z samej technologii, lecz z jej niewłaściwego użycia. Zbyt płytkie działanie przy zbyt dużej energii może prowadzić do oparzeń powierzchniowych, z kolei praca zbyt głęboko może skutkować utratą tkanki tłuszczowej i zmianami zanikowymi. Do tego dochodzi brak mapowania skóry, nieuwzględnianie różnic w grubości tkanek w poszczególnych okolicach twarzy oraz stosowanie urządzeń bez stabilnej kontroli impulsu, temperatury lub odpowiednich certyfikatów. Każda skóra jest inna i nie ma dwóch identycznych przypadków. RF mikroigłowa to zabieg, który musi być ściśle dostosowany do pacjenta, a uniwersalne protokoły „dla wszystkich” są prostą drogą do błędów. Właśnie dlatego tak istotne jest doświadczenie osoby wykonującej zabieg oraz możliwość pracy na urządzeniu, które zapewnia powtarzalność parametrów i bezpieczeństwo. Dlaczego różnice w cenach mówią wiele o jakości zabiegu Jeśli pacjent zastanawia się, dlaczego jeden gabinet oferuje RF mikroigłową za kilkaset złotych, a inny za kilka tysięcy, odpowiedź przeważnie leży w jakości sprzętu i kompetencjach wykonującego go zespołu. Urządzenia klasy medycznej są drogie, ich serwisowanie kosztowne, a szkolenia wymagają nie tylko czasu, ale i zaawansowanej wiedzy. Z kolei tanie urządzenia, często pochodzące z niezweryfikowanych źródeł, mogą nie mieć stabilnych parametrów lub odpowiednich badań bezpieczeństwa. Różnica w jakości jest realna i ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo oraz efekty terapii. Komunikat FDA przypomina pacjentom, że jeśli wybierają zaawansowany zabieg, muszą wiedzieć, komu i czemu powierzają swoją skórę. Nie jest to obszar, w którym warto kierować się najniższą ceną. Mniej chaosu, więcej standardów – co naprawdę wnosi komunikat FDA Nowe stanowisko FDA nie ma na celu zniechęcania do korzystania z RF mikroigłowej. Ma natomiast zagwarantować, że osoby, które decydują się na ten zabieg, otrzymają usługę na odpowiednio wysokim poziomie — bez improwizacji, ryzykownych praktyk i wykorzystywania niecertyfikowanego sprzętu. Zabieg ten daje spektakularne rezultaty, ponieważ energia dociera do głębokich warstw skóry i realnie ją przebudowuje. To technologia o ogromnym potencjale, ale tylko wtedy, gdy wykonuje się ją świadomie i z pełnym zrozumieniem biologii skóry. Z tego powodu ekspertom zależy, aby pacjenci odebrali ten komunikat jako przypomnienie, że za świetnymi efektami stoją zawsze trzy filary — wiedza specjalisty, jakość technologii i indywidualne podejście do pacjenta. Jeśli te elementy są spełnione, RF mikroigłowa pozostaje jednym z najbezpieczniejszych i najskuteczniejszych narzędzi do regeneracji skóry, a komunikat FDA jedynie utwierdza w przekonaniu, że warto ufać profesjonalistom.

Mezoterapia – jeden z najpopularniejszych zabiegów beauty ostatnich lat

Mezoterapia to jeden z najpopularniejszych zabiegów beauty ostatnich lat. Choć istnieje kilka jej odmian, sedno procedury sprowadza się do dostarczenia w głąb skóry substancji aktywnych – czy to poprzez mikroiniekcje, czy z wykorzystaniem urządzeń bezigłowych. W świadomości wielu kobiet funkcjonuje przede wszystkim jako skuteczny zabieg anti-aging. Mezoterapia ma jednak znacznie szersze zastosowania i sprawdza się również w walce z różnego rodzaju problemami skórnymi. Mezoterapia niejedno ma imię Mezoterapię można podzielić na kilka rodzajów, w zależności od zastosowanej technologii i sposobu działania. Do najbardziej popularnych należą bezigłowa, mikroigłowa oraz igłowa. Mezoterapia bezigłowa wykorzystuje pole elektryczne i ultradźwięki, aby wtłoczyć substancje aktywne w głąb skóry i jest jedyną formą zabiegu, podczas której nie przerywa się ciągłości naskórka. W przypadku mezoterapii mikroigłowej wykonuje się serię mikronakłuć specjalistycznym urządzeniem wyposażonym w kartridż z mikroigłami. Powoduje to powstawanie kontrolowanych mikrouszkodzeń skóry, które otwierają drogę do wprowadzenia substancji aktywnych i jednocześnie uruchamiają naturalne procesy naprawcze. Z kolei mezoterapia igłowa polega na śródskórnym lub podskórnym podaniu niewielkich dawek substancji takich jak witaminy, peptydy czy kwas hialuronowy. Bardzo skuteczną odmianą tego zabiegu jest mezoterapia próżniowa. W tym wariancie używa się urządzenia, które zasysa fałd skórny, a dopiero następnie podaje preparat. To technika znacznie bardziej precyzyjna i skuteczna – kosmetolog działa bowiem kartridżem wyposażonym w pięć igieł, co daje dużo lepszy efekt zabiegowy. Igły nakłuwają skórę równolegle, dzięki czemu zabieg jest dokładniejszy, a opracowanie problematycznych obszarów, takich jak linia żuchwy, szyja czy dekolt – o wiele skuteczniejsze. Dodatkową zaletą jest możliwość kontrolowania głębokości wkłuć i ilości podawanego preparatu, co zwiększa bezpieczeństwo i przewidywalność efektów. Kiedy mezoterapia to podstawa? Mezoterapia igłowa należy do podstawowych zabiegów estetycznych i często stanowi punkt wyjścia dla bardziej zaawansowanych procedur: od terapii stymulujących po laseroterapię. W praktyce poprzedza się je serią mezoterapii, która przygotowuje skórę, wzmacnia jej kondycję i zwiększa skuteczność kolejnych kroków. Dzięki temu tkanki są lepiej odżywione i nawilżone, a zabiegi takie jak stymulatory tkankowe czy lasery frakcyjne dają pełniejsze rezultaty. Oczywiście zawsze trzeba zachować odstępy między poszczególnymi zabiegami, a schemat ustala się indywidualnie, w zależności od stanu skóry i oczekiwań pacjenta. Nie tylko odmładzanie Choć mezoterapia kojarzy się głównie z odmładzaniem, jej potencjał jest znacznie szerszy. Zabieg mezoterapiii mikroigłowej doskonale sprawdza się w redukcji rozszerzonych porów i regulacji wydzielania sebum, dzięki czemu daje świetne efekty u osób z cerą łojotokową. Ten typ mezoterapii znajduje zastosowanie również przy redukcji przebarwień posłonecznych i pozapalnych, a także w poprawie wyglądu blizn, rozstępów czy rozszerzonych naczyń krwionośnych. W tym ostatnim przypadku konieczne jest jednak wcześniejsze wyciszenie stanu zapalnego. Podczas procedur mikroigłowych poza samą stymulacją skóry często stosuje się odpowiednio dobrane ampułki lub peelingi chemiczne, co pozwala uzyskać jeszcze lepsze rezultaty w ramach terapii łączonych. W trakcie procedury możemy włączyć celowane składniki aktywne lub peelingi chemiczne, uzyskując w ten sposób bardziej zadowalające rezultaty. Dla skór przesuszonych i nadwrażliwych Mezoterapia sprawdza się znakomicie w przypadku osób zmagających się z przesuszeniem i nadwrażliwością skóry. Regularne zabiegi poprawiają jej nawilżenie, redukują szorstkość i przywracają komfort. Co warto podkreślić, zabieg znajduje zastosowanie także w stymulacji blizn, które dzięki mezoterapii goją się szybciej i stają się mniej widoczne. Zabieg tego typu szczególnie dobrze sprawdza się w okolicy oczu, gdzie pomaga rozjaśniać cienie i zmniejszać obrzęki. Właśnie w tej wymagającej partii mezoterapia daje często widoczny efekt odświeżenia spojrzenia, a jej rezultaty można dodatkowo wzmacniać dzięki zastosowaniu odpowiednio dobranych koktajli. I tak na przykład dodatek krzemu zagęszcza oraz ujędrnia skórę, kwas bursztynowy poprawia mikrokrążenie i działa drenująco, a witamina C nadaje blask i wyrównuje koloryt. Dzięki temu mezoterapia staje się zabiegiem, który nie tylko nawilża i regeneruje, ale także pozwala precyzyjnie dopasować działanie do indywidualnych potrzeb klienta. Mezoterapia na ciało Zabieg nie ogranicza się wyłącznie do twarzy. Coraz częściej stosuje się go również na ciele – w terapiach antycellulitowych, przy redukcji rozstępów czy przy poprawie jędrności skóry brzucha  np. po ciąży. W tych wskazaniach sprawdza się zarówno samodzielnie, jak i w połączeniu z zaawansowanymi urządzeniami medycznymi działającymi na wiotkość skóry i cellulit. Takie połączenie daje w wielu przypadkach lepsze rezultaty, ponieważ mezoterapia przygotowuje tkanki, odżywia je i wzmacnia, a następnie technologia hi-tech działa na głębsze warstwy. W efekcie skóra szybciej odzyskuje elastyczność i napięcie, a problematyczne obszary stają się wyraźnie gładsze. To właśnie dlatego w gabinetach coraz częściej traktuje się mezoterapię jako element większej strategii zabiegowej, a nie jednorazową procedurę. Na skórę głowy Zabieg znajduje zastosowanie również w terapii skóry głowy, gdzie wspiera kuracje przeciw wypadaniu włosów i poprawia kondycję cebulek. Wprowadzenie odpowiednich substancji aktywnych, w tym witamin i peptydów, pobudza mikrokrążenie i może ograniczać osłabienie mieszków włosowych. Mezoterapia staje się w takich sytuacjach cennym elementem terapii wspierającej, która uzupełnia farmakoterapię czy zabiegi trychologiczne. Dzięki temu osoby borykające się z nadmiernym wypadaniem włosów zyskują dodatkowe narzędzie, które poprawia ogólną kondycję skóry głowy i sprzyja jej regeneracji. Sekret mezokoktajli Efektywność mezoterapii zależy także od preparatów stosowanych w trakcie zabiegu. Odpowiednio dobrane mezokoktajle pozwalają ukierunkować działanie na konkretne problemy – od poprawy jędrności i mikrokrążenia po redukcję przebarwień czy rozświetlenie skóry. To właśnie dzięki nim można jeszcze precyzyjniej dopasować terapię do indywidualnych potrzeb danej osoby. Mezoterapia nieprzypadkowo zdobyła tak dużą popularność. To zabieg, który łączy w sobie prostą zasadę działania z bardzo szerokim wachlarzem efektów. Może wspierać terapie odmładzające, pomagać w walce z przebarwieniami, bliznami czy cellulitem, a nawet wspomagać kondycję włosów. Niezależnie od tego, czy celem jest poprawa wyglądu skóry twarzy czy ciała, kluczowe pozostaje indywidualne podejście i dobór odpowiednich preparatów. Dzięki temu zabieg staje się nie tylko popularnym, lecz także skutecznym narzędziem w nowoczesnej kosmetologii i medycynie estetycznej.

Zabiegi idealne dla skóry 50+

W wyniku niedoboru estrogenów i progesteronu skóra kobiet w okresie menopauzalnym jest narażona na szybko postępujące procesy starzenia. Niestety, zmiany te stają się w tym czasie szczególnie widoczne i wymagają specjalistycznej pielęgnacji. Po 50. roku życia zmniejsza się ilość wytwarzanego przez organizm kwasu hialuronowego,  kolagenu, elastyny i lipidów, spada też aktywność gruczołów łojowych. Skóra widocznie traci nawilżenie, dawną sprężystość i gładkość. Cera staje się szara, przesuszona, pozbawiona blasku i cienka. Traci również wcześniejsze napięcie oraz jędrność. O tym, jak radzić sobie z głównymi defektami estetycznymi po 50. roku życia, mówi kosmetolog Aleksandra Giemza, specjalistka krakowskiej kliniki Beauty Lounge Daga Nowak. Główne przyczyny problemów Skóra dojrzała charakteryzuje się większą wrażliwością na czynniki zewnętrzne oraz naturalnym osłabieniem procesów regeneracyjnych. Jest przez to bardziej podatna na szkodliwe działanie m.in. wolnych rodników. Skóra staje się cieńsza, bardziej wiotka, wyraźnie zaznaczają się na niej zmarszczki oraz bruzdy, szczególnie w okolicach oczu, ust i czoła. U kobiet dojrzałych mogą pojawiać się zaburzenia w produkcji melaniny, objawiające się różnego rodzaju przebarwieniami. Osłabione naczynka krwionośne rozszerzają się, przepływ krwi i limfy staje się mniej sprawny. Powoduje to powstawanie obrzęków i cieni pod oczami oraz widoczne naczynka na twarzy. Na szczęście odpowiednio dobrane zabiegi pozwalają spowolnić proces starzenia, poprawić kondycję skóry oraz odmłodzić jej wygląd. Warto wybierać procedury posiadające potencjał nawilżający, przeciwzmarszczkowy i odżywiający, a także stymulujący produkcję nowego kolagenu i elastyny.  Mezoterapia igłowa Pierwszym rekomendowanym zabiegiem jest mezoterapia igłowa, która jest nowoczesną i niezwykle skuteczną metodą rewitalizacji skóry. Polega na śródskórnym podawaniu za pomocą cienkiej igły specjalnie dobranych koktajli odżywczych, zawierających m.in. kwas hialuronowy, witaminy, aminokwasy, mikroelementy bądź peptydy. Dzięki nakłuciom substancje aktywne trafiają bezpośrednio do głębszych warstw skóry, omijając barierę naskórkową, co gwarantuje ich wysoką skuteczność. Celem terapii może być odmłodzenie skóry, głębokie nawilżenie, poprawa gęstości i napięcia. Odpowiednio dobrane substancje aktywne redukują też cienie pod oczami, pielęgnując i rozjaśniając wrażliwą skórę w tej okolicy. Poprawiają też mikrokrążenie, co przyczynia się do pozbycia się obrzęków. Zabieg można wykonywać na różnych obszarach ciała, dobierając go do indywidualnych potrzeb klienta. Laseroterapia Kolejną rekomendowaną grupą zabiegów jest laseroterapia. Zabiegi laserowe pomagają pozbyć się problemów związanych z wiekiem, takich jak przebarwienia, rumień czy utrata jędrności. Na rynku dostępne są zarówno lasery ablacyjne, usuwające powierzchowne warstwy naskórka i wymagające ok. 5-7 dniowego okresu rekonwalescencji, jak i lasery nieablacyjne, pozwalające na kontynuowanie codziennych aktywności bez konieczności regeneracji. Lasery mogą pomagać w m.in. w stymulacji produkcji kolagenu i elastyny (poprawa elastyczności skóry, ujędrnianie, poprawa owalu), redukcji zmarszczek, wyrównywaniu kolorytu czy usuwaniu przebarwień. Zmniejszają też widoczność porów, poprawiają strukturę skóry. Wreszcie są też skuteczne w leczeniu zmian naczyniowych (zmniejszenie zaczerwienienia skóry). Peelingi chemiczne Kolejnym świetnym narzędziem w walce z oznakami starzenia są też peelingi chemiczne. Tego rodzaju zabiegi pozwalają na jej rewitalizację, redukcję zmarszczek, przebarwień oraz poprawę elastyczności. Zabiegi te można wykonywać przez cały rok. Część peelingów nie narusza naskórka, a stymuluje głębokie warstwy skóry, pobudzając do przebudowy. Po kilku dniach skóra staje się promienna, napięta i gładka. Polecane peelingi to m.in. kwas glikolowy, mlekowy, kwas TCA oraz retinoidy. Peelingi chemiczne są wskazane dla kobiet w wieku 50+, ponieważ stymulują odnowę komórkową (przyspieszają złuszczanie martwego naskórka), ale również redukują przebarwienia (posłoneczne, hormonalne czy starcze plamy pigmentacyjne są częste w tym wieku). Poprawiają również gładkość i elastyczność skóry (wspomagają produkcję kolagenu i elastyny), wygładzają drobne zmarszczki (szczególnie powierzchowne), a także przygotowują skórę do innych zabiegów (np. mezoterapii czy laseroterapii), zwiększając przy tym ich skuteczność. Radiofrekwencja mikroigłowa Jednym z bardziej skutecznych i nowoczesnych zabiegów dla skóry dojrzałej, także po 50. roku życia, jest radiofrekwencja mikroigłowa. Łączy mikronakłuwanie (stymulację skóry poprzez mikrouszkodzenia) z działaniem fali radiowej, podgrzewającej głębsze warstwy skóry. Dzięki temu zabieg działa dwutorowo: mechanicznie i termicznie. Mikronakłucia pobudzają naturalne procesy regeneracyjne, w tym produkcję kolagenu i elastyny, a fale radiowe podgrzewają skórę na głębokości, co dodatkowo stymuluje przebudowę włókien i poprawia gęstość skóry. Zabiegi medycyny estetycznej Poza zabiegami wykonywanymi przez kosmetologów, warto również przyjrzeć się ofertom klinik medycyny estetycznej. Spośród dostępnych tu procedur i preparatów, na szczególną uwagę zasługują opisane poniżej. Skóra po 50. roku życia wymaga specjalistycznego podejścia, łączącego nowoczesne zabiegi gabinetowe z odpowiednią pielęgnacją domową. Regularne stymulowanie procesów regeneracyjnych, nawilżanie oraz ochrona przed promieniowaniem UV są kluczowe dla zachowania jej zdrowia i estetyki. Dzięki właściwie dobranym terapiom możliwe jest nie tylko spowolnienie procesów starzenia, lecz również widoczna poprawa jakości i wyglądu skóry, co bezpośrednio wpływa na dobre samopoczucie i pewność siebie.

Przebarwienia posłoneczne – wszystko, co powinnaś o nich wiedzieć (cz. 2)

W okresie wakacyjnym większość z nas korzysta z kąpieli słonecznych. W efekcie tego na skórze mogą powstawać różnego rodzaju przebarwienia, zwłaszcza u osób bagatelizujących znaczenie kremów z filtrem SPF. To defekt estetyczny, którego znacznie łatwiej jest się nabawić, niż z nim walczyć.  Z tego wpisu dowiecie się, jak niwelować poszczególne rodzaje przebarwień – zwłaszcza latem, kiedy część najskuteczniejszych procedur nie zawsze jest wskazana. Czy (i jak) usuwać przebarwienia latem? Wszystko zależy od rytmu codziennego funkcjonowania danej osoby. Jeśli ktoś po powrocie z urlopu zamierza resztę lata spędzić w biurze i nie będzie przebywać na zewnątrz w godzinach szczytu nasłonecznienia, wówczas od razu po wystąpieniu przebarwień może poddać się nawet najintensywniejszym zabiegom, jak choćby laseroterapii. Co równie istotne, skuteczność terapii zależy nie tylko od rodzaju przebarwień i stylu życia pacjenta, ale również od fototypu jego skóry. Inaczej pracujemy z fototypem I lub II, a więc najczęściej spotykanym wśród Polek i Polaków, a inaczej z ciemniejszymi fototypami III-VI. Skóry o wyższych fototypach są bardziej podatne na przebarwienia pozapalne, a nieumiejętne dobranie terapii może przynieść odwrotny skutek, czyli powstanie odbarwienia. Dlatego personalizacja terapii z uwzględnieniem fototypu, reaktywności i historii skóry powinna być podstawą profesjonalnego planu pielęgnacyjnego. Jednak nawet mając dostęp do najnowocześniejszych metod i technologii niwelujących przebarwienia, trzeba pamiętać o jednym. Osoba korzystająca z tego typu zabiegów nie powinna być narażona na bezpośrednie promieniowanie UV. Jeśli istnieje takie zagrożenie, zabiegi powinna zaplanować na okres jesienno-zimowy, a latem skupić się przede wszystkim na ochronie antyoksydacyjnej i odbudowie „tarczy ochronnej” skóry. Bo oprócz tego, że trzeba ją depigmentować, to równocześnie należy powstrzymywać niekontrolowane i nadmierne działanie melaniny. We wszystkich działaniach depigmentujących nie chodzi wcale o powstrzymywanie produkcji melaniny, która jest niezbędna do ochrony DNA naszej skóry.  Trzeba po prostu wyregulować pracę skóry, tak aby nie dochodziło do hiperpigmentacji i aby melanina wytwarzana pod wpływem promieniowania UV nie gromadziła się nieregularnie w naskórku, tworząc nieestetyczne zmiany. Ona sama jest jednak niezbędna do tego, aby chronić nas przed promieniowaniem, gdyż absorbuje szkodliwe promienie UV i działa jak naturalny filtr. Melanina chroni DNA komórek skóry przed mutacjami, które mogą prowadzić do nowotworów skóry i działa neutralizująco na wolne rodniki. Lepiej nie robić “wakacji od pielęgnacji”… Regulacja pracy melaniny wiąże się z działaniem pielęgnacyjnym. Jak zawsze podkreślamy w naszym gabinecie, nie ma nic gorszego od robienia sobie tzw. wakacji od pielęgnacji. Spora część kobiet w okresie wakacyjnym stwierdza, że przez ten czas nie będzie odwiedzała gabinetów, zapowiadając jednocześnie swój powrót do regularnych wizyt we wrześniu lub październiku. To błąd, ponieważ automatycznie robimy wtedy krok wstecz, jeśli chodzi o pielęgnację. Oczywiście bywa i tak, że klientki gabinetów beauty w wakacje rezygnują z części zabiegów, zwłaszcza tych bardziej inwazyjnych. Zawsze jednak trzeba pamiętać o prawidłowym nawodnieniu i nawilżeniu, w czym doskonale sprawdzają się zabiegi bazujące na mezoterapii igłowej lub mikroigłowej. Po takich zabiegach wystarczy zaledwie kilka dni ochrony przed bezpośrednim działaniem promieni słonecznych, aby skóra mogła się zregenerować. Podczas zabiegu dostarczane są skórze substancje antyoksydacyjne i nawilżające, takie jak kwas hialuronowy i polinukleotydy. Mezoteapię możemy łączyć z peelingami chemicznymi np. kwasem ferulowym lub traneksamowym.  Zwłaszcza ten drugi jest absolutnym hitem w nowoczesnej kosmetologii depigmentacyjnej! Kwasy latem… tak, ale nie wszystkie W ostatnim czasie popularnością cieszy się stosowanie kwasu traneksamowego. Jeszcze kilka lat temu był on stosowany głównie doustnie w leczeniu melasmy, natomiast obecnie powszechnie wykorzystują go również kosmetolodzy, właśnie w terapii przebarwień. To dlatego, że działa on na kilku poziomach: hamuje aktywność melanocytów, zmniejsza stany zapalne i ogranicza rozszerzanie naczyń krwionośnych. Powstawanie przebarwień związane jest z procesem zapalnym w skórze, a omawiany kwas umożliwia przeciwdziałanie temu mechanizmowi. Na co dzień można używać go również w pielęgnacji domowej, w postaci serum czy kremów, w których jest on niezwykle popularnym składnikiem. Warto zwrócić też uwagę na kwas bursztynowy, który jest składnikiem służącym do redermalizacji skóry, a więc jej odżywiania, działania przeciwzapalnego i przeciwpigmentacyjnego. Jest stosowany jako składnik mezoterapii igłowej, szczególnie na cienie pod oczami.  Letnia pielęgnacja gabinetowa W pielęgnacji gabinetowej z pewnością warto w tym czasie zwrócić uwagę na maski depigmentacyjne zawierające łagodne kwasy, łączone z pielęgnacją antyoksydacyjną, np. na bazie ksantohumolu czy astaksantyny, a także na terapie enzymatyczne bazujące na enzymach proteolitycznych z niedojrzałej zielonej papai. Świetnie działają one na regulację naskórka. Rozjaśniają i mocno nawilżają, wspierają też skórę po intensywnych terapiach laserowych wykonywanych wiosną. W świadomości klientek gabinetów beauty utarło się przekonanie, że latem zdecydowanie odradzane są zabiegi laserowe. Naszym zdaniem niekoniecznie musi tak być! Istnieje cały wachlarz łagodnych technologii laserowych nieablacyjnych, a więc niepowodujących złuszczania. Wykorzystuje się w nich światło lasera neodymowo-yagowego lub światło IPL. Zabiegi te działają na melaninę wybiórczo i selektywnie, tworząc mikrouszkodzenia z pozostawieniem zdrowej skóry. Same lasery nieablacyjne nie są tak inwazyjne, jak choćby procedury wykonywane laserem CO2 czy laserem erbowym, a jednocześnie dzięki nim dezorganizujemy melaninę wewnątrz. Rozbijając ją, powodujemy jej delikatne wyłuszczanie, nie pozwalając jej skupiać się w przebarwienia.  Hitem wśród naszych klientów jest autorska terapia LAS VEGAS, wykorzystująca zarówno laser nieablacyjny, jak i ablacyjny, a także peeling chemiczny. Wymaga ona ścisłej fotoprotekcji i wiąże się z intensywnym złuszczaniem, ale jej efekty są bardzo widoczne nie tylko w niwelowaniu przebarwień, ale i działaniu anti-aging.  Pielęgnacja domowa W pielęgnacji domowej warto w tym czasie zwracać uwagę na takie składniki, jak inhibitory tyrozynazy. Substancje te są enzymami biorącymi udział w powstawaniu melaniny, należy więc szukać składników, które zahamują bądź ograniczą to działanie. Kluczowymi składnikami zalecanych produktów są między innymi: kwas traneksamowy, ferulowy i askorbinowy (witamina C). Warto też używać kosmetyków z kwasem azelainowym, arbutyną i peptydami biomimetycznymi. Coraz większą popularnością cieszą się także tzw. smart SPF-y – nowoczesne kremy z filtrami, które łączą w sobie kilka funkcji: fotoprotekcję, działanie antyoksydacyjne, anti-aging oraz efekt koloryzujący. To idealne rozwiązanie na lato, które zastępuje tradycyjny krem z filtrem i makijaż, jednocześnie chroniąc skórę i wspierając walkę z przebarwieniami. Rekomendujemy także stosowanie delikatnej eksfoliacji – w zależności od rodzaju skóry możemy do tego wykorzystać peelingi enzymatyczne lub płatki nasączone kwasami AHA i BHA.  Ochrona od środka – suplementacja celowana W nowoczesnym podejściu do pielęgnacji skóry coraz większe znaczenie ma tzw. beauty from within, czyli wspieranie kondycji skóry od wewnątrz…

Przebarwienia posłoneczne – wszystko, co powinnaś o nich wiedzieć (cz. 1)

W okresie wakacyjnym większość z nas korzysta z kąpieli słonecznych. W efekcie tego na skórze mogą powstawać różnego rodzaju przebarwienia, zwłaszcza u osób bagatelizujących znaczenie kremów z filtrem SPF. To defekt estetyczny, którego znacznie łatwiej jest się nabawić, niż z nim walczyć.  W tym wpisie wytłumaczymy, na jakie przebarwienia posłoneczne jesteśmy narażeni oraz jak powstają poszczególne z nich. Przebarwienie ≠ przebarwienie Choć może się wydawać, że „przebarwienia” to jeden typ problemu skórnego, w rzeczywistości istnieje kilka różnych rodzajów, które różnią się zarówno wyglądem klinicznym, jak i trudnością w usuwaniu. Ich klasyfikacja może odbywać się przez odmienne kryteria m.in. przyczynę powstawania czy lokalizację w skórze.  W pierwszej kolejności wymienić należy przebarwienia naskórkowe – zlokalizowane głównie w warstwie podstawnej, które dotykają nas najczęściej po ekspozycji na promieniowanie UV. Ten typ przebarwień jest brązowy, wyraźnie odgraniczony i na szczęście stosunkowo dobrze reagujący na terapie depigmentacyjne. Zazwyczaj wprowadzenie celowanej pielęgnacji w postaci zabiegów złuszczających (przy użyciu peelingów chemicznych oraz laserowych) daje bardzo dobre rezultaty. Kolejnym typem hiperpigmentacji są przebarwienia pozapalne typu PIH – postinflammatory hyperpigmentation. Ten rodzaj przebarwienia powstaje w wyniku uszkodzenia skóry np. poprzez zmianę trądzikową, zadrapanie czy oparzenie. Wówczas dochodzi do uruchomienia procesu zapalnego, w którym melanocyty stymulowane są do nadprodukcji melaniny. Szczególnie niebezpieczne są latem, gdy dodatkowo miejsce objęte stanem zapalnym narażone jest na promieniowanie UV. Są one nieco innego kolorytu – jeśli zlokalizowane w naskórku, mają odcień brązowy, a jeśli w głębszych warstwach skóry – sinobrunatny. Na ten rodzaj przebarwień najbardziej narażone są osoby o ciemnych fototypach skóry.  Najtrudniejszym problemem, z którym również boryka się spora część klientów gabinetów estetycznych, jest melasma. Jest to głębokie i symetryczne przebarwienie o wieloczynnikowym mechanizmie powstawania, występujące najczęściej na twarzy. Nadmierna aktywacja melanocytów może następować na skutek takich czynników jak: promieniowanie UV, zaburzona gospodarka hormonalna, predyspozycje genetyczne, stosowane leki i kosmetyki oraz stres oksydacyjny. Warto zwrócić szczególną uwagę na połączenie ekspozycji na słońce z zażywaniem leków: antybiotyków, antykoncepcji, z hormonami lub środkami światłouczulającymi, np. wspierającymi układ moczowy. Dobrym przykładem jest choćby popularna furagina, która, jeśli zażywana jest jako lek hamujący nadkażenia układu moczowego, może dawać utrwaloną melasmę, gdy łączy się jej stosowanie z ekspozycją na promieniowanie UV. Dlatego dużym błędem jest zażywanie tych leków i jednoczesne opalanie się. Jest to warte podkreślenia, ponieważ kobiety często cierpią na infekcje układu moczowego właśnie latem, kiedy korzystają z kąpielisk, basenów i jacuzzi. Przebarwienia o typie melasmy, które udaje się usunąć w jednym roku, nawracają w kolejnych sezonach – właśnie pod wpływem kontaktu z promieniowaniem UV. Mądra i świadoma fotoprotekcja jest więc niezmiernie ważna. Przebarwienia – jak powstają? Z reguły przebarwienia powstają na skutek działania kilku czynników. Są efektem przewlekłego stresu oksydacyjnego, zaburzeń hormonalnych, stanów zapalnych, nadmiernej ekspozycji na promieniowanie UV, a także HEV (światło niebieskie) i IR (podczerwone). Coraz więcej mówi się też o roli mikrobiomu, czyli równowagi bakterii zasiedlających naszą skórę. Jego zaburzenia mogą nasilać stany zapalne i prowadzić do nadprodukcji melaniny, co zwiększa ryzyko przebarwień pozapalnych (PIH) i melasmy. Warto zatem w pielęgnacji uzupełniać terapię depigmentacyjną o pre- i postbiotyki, wspierające zdrową barierę mikrobiologiczną. Przebarwienia powstają również jako efekt osłabienia bariery antyoksydacyjnej skóry. W okresie wakacyjnym powinniśmy jak najmocniej skupić się na jej odbudowie – poprzez działanie nawilżające i fotoprotekcyjne, a więc regularne stosowanie filtrów SPF, nie tylko podczas pielęgnacji porannej, ale również późniejszej reaplikacji. SPF aktywnie chroni i działa na naszej skórze, jednak tylko około dwie godziny od aplikacji, dlatego reaplikacja jest tak ważna, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

Czy można robić zabiegi laserowe latem? Podpowiadamy, które są bezpieczne (cz. 2)

Spora część klientów gabinetów beauty kojarzy zabiegi laserowe głównie z okresem jesienno-zimowym. Tymczasem nowoczesne, wszechstronne systemy laserowe, wśród których wymienić trzeba laser CO2, erbowo-yagowy czy neodymowo-yagowy, wychodzą naprzeciw dużej liczbie problemów estetycznych. Co więcej, zabiegi te można wykonywać również w czasie większego nasłonecznienia! W tym wpisie opowiadamy, na jakie zabiegi wykonywane przy użyciu laserów warto zwrócić uwagę właśnie teraz. Tłumaczymy również dlaczego. Laserem na włosy Bardzo popularnym zabiegiem beauty w okresie letnim jest laserowa stymulacja włosów, wykorzystująca działanie technologii „smooth”, nieablacyjnej, powodującej zagęszczenie i wzmocnienie włosów w sposób nieinwazyjny. Zabieg może być wykonywany na owłosionej skórze głowy, bez obawy o uszkodzenie już istniejących włosów. Pobudza są w ten sposób procesy regeneracyjne i poprawia ukrwienie mieszków włosowych, dzięki czemu włosy stają się mocniejsze, a ich wzrost – wyraźnie pobudzony. Bardzo dobre efekty daje też połączenie tego typu zabiegu z zabiegami mezoterapii igłowej. Procedurę tę wykonuje się zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Dodatkowo można połączyć ją z popularnymi egzosomami, czyli mikropęcherzykami, powodującymi jeszcze silniejszą stymulację i regenerację. Jeżeli chodzi o laserową stymulację wzrostu włosów, to zabiegi powinny być planowane indywidualnie, w zależności od stopnia nasilenia wypadania włosów, a także ich aktualnej kondycji – w terapiach indywidualnych. W związku z tym, że skóra głowy jest owłosiona, do tego często chroni się ją przy pomocy nakryć, takich jak kapelusze czy czapki, jest to też zabieg bezpieczny latem. Laserem na okolicę oczu Okolica oczu jest szczególnie chroniona w okresie wakacyjnym. Większość z nas nosi w tym czasie okulary przeciwsłoneczne, stosuje również fotoprotekcję, nosząc czapki z daszkiem czy kapelusze i zasłaniające górne piętro twarzy. Z tego powodu to właśnie latem najwięcej kobiet, które są głównymi odbiorczyniami tego zabiegu, decyduje się na laserowe odmładzanie skóry okolicy oczu, zarówno przy pomocy technologii nieablacyjnej, czyli „smooth”, bez uszkadzania naskórka, jak i bardziej agresywnego lasera ablacyjnego CO2, mocno obkurczającego skórę. Zabieg jest polecany zwłaszcza osobom, które latem dużo pracują, często w trybie home office, a dodatkowo lubią nosić okulary przeciwsłoneczne, które ochraniają skórę, pomagając tym samym w przebudowywaniu tkanki. Rekomendowana procedura na oczy to laser erbowo-yagowy, który jest specjalistycznym urządzeniem działającym w sposób nieablacyjny. Nie uszkadza powierzchni skóry, a jednocześnie podgrzewa kolagen do ponad 42°, wywołując efekt termicznego obkurczenia. Ponownie jest to więc doskonała stymulacja dla osób, które nie chcą stosować toksyny botulinowej w przypadku problemu tzw. kurzych łapek, i które mogą pozwolić sobie na indywidualne plany łączące np. laser z mezoterapią igłową. Endolifting Ostatnią wartą omówienia procedurą jest endolifting, cieszący się obecnie dużą popularnością, choć nadal oferuje go stosunkowo niewiele klinik – ze względu na bardzo wysokie koszty sprzętu Fotona 4D, niezbędnego do wykonywania tej procedury. Zabieg będący globalnym sposobem odmładzania i przebudowywania skóry, może być z powodzeniem dostosowywany do aktualnych potrzeb klientki i jej możliwości regeneracyjnych. To ze względu na fakt, że procedurę endoliftingu można wykonywać zarówno w sposób całkowicie nieablacyjny, a więc bez efektu złuszczania, jak i z ostatnim etapem w postaci resurfacingu laserowego. Endolifting zapewnia najwyższy standard bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o stymulację od wewnętrznej strony skóry. Do zabiegu wykorzystujemy światło lasera oraz specjalną głowicę LA, przeznaczoną do pracy wewnątrz jamy ustnej. Nasz gabinet jako pierwszy w Krakowie wprowadził ją do swojej oferty. W trakcie zabiegu podgrzewa ona tkanki dolnego piętra twarzy, czyli okolice tak zwanych chomików policzków od wewnątrz, zagęszczając tym samym istniejący już kolagen, a także stymulując ten, który chcemy, aby się wytworzył. W ten sposób redukowane są bruzdy nosowo-wargowe, wygładzane zmarszczki grawitacyjne wokół ust oraz niwelowana tzw. linia marionetki. Absolutnie jest to zabieg, który w sposób bezpieczny może być wykonywany nawet w przypadku osób, które mają ograniczony czas na rekonwalescencję. To dlatego, że praca odbywa się od środka jamy ustnej od wewnętrznej strony policzków, w związku z czym światło lasera nie narusza bezpośrednio zewnętrznej warstwy skóry, która jest narażona na promieniowanie UV. Zabiegi laserowe nie muszą być (i nie są!) zarezerwowane wyłącznie na czas, w którym dni są chłodniejsze i krótsze, a słońce operuje słabiej. Zmieniający się tryb życia i rozwijająca się technologia sprawiły, że można korzystać z nich przez cały rok. Zawsze jednak powinno być to wykonywane w renomowanych gabinetach i przez odpowiednio wykwalifikowanych specjalistów.

Czy można robić zabiegi laserowe latem? Podpowiadamy, które są bezpieczne (cz. 1)

Spora część klientów gabinetów beauty kojarzy zabiegi laserowe głównie z okresem jesienno-zimowym. Tymczasem nowoczesne, wszechstronne systemy laserowe, wśród których wymienić trzeba laser CO2, erbowo-yagowy czy neodymowo-yagowy, wychodzą naprzeciw dużej liczbie problemów estetycznych. Co więcej, zabiegi te można wykonywać również w czasie większego nasłonecznienia! W tym wpisie opowiadamy, na jakie zabiegi wykonywane przy użyciu laserów warto zwrócić uwagę właśnie teraz. Tłumaczymy również dlaczego. Krótki podział dostępnych technologii Mówiąc o zabiegach laserowych wykonywanych latem, warto rozpocząć od krótkiego podziału tych technologii. Urządzenia te zasadniczo można rozdzielić na dwie grupy: ablacyjne i nieablacyjne. Właśnie to rozróżnienie powinno najbardziej interesować pacjenta korzystającego z zabiegów estetycznych. Słowo „ablacyjne” lub „nieablacyjne” oznacza, czy po wykonaniu procedury laserowej dochodzi do uszkodzenia naskórka, jak i następującego po tym procesu rekonwalescencji i przebudowy. Lasery nieablacyjne działają głęboko w tkance, bez uszkadzania naskórka, są więc szczególnie rekomendowane latem. Choć zabiegi z użyciem laserów ablacyjnych są zwykle kojarzone z okresem jesienno-zimowym, obecnie można je rozważać również podczas słonecznych dni. Styl życia wielu osób się zmienia – nie wszyscy korzystają intensywnie ze słońca w wakacje. Często to właśnie jesienią lub zimą wyjeżdżają w egzotyczne, nasłonecznione miejsca, takie jak Karaiby czy Tajlandia. W takich przypadkach właśnie wtedy zabiegi laserowe mogą być przeciwwskazane. Warto pamiętać, że nie tylko nasłonecznienie ma znaczenie – choć jest kluczowe ze względu na ryzyko przebarwień pozapalnych. Skóra po zabiegach ablacyjnych wymaga szczególnej ochrony również dlatego, że zostaje naruszony jej naturalny płaszcz hydrolipidowy. Resurfacing laserowy to jedyny zabieg, do którego latem naprawdę trzeba podchodzić z dużą ostrożnością. Mamy tu bowiem do czynienia z głębokim, ablacyjnym odparowaniem naskórka, a często także fragmentów skóry właściwej. To oznacza, że skóra jest przez pewien czas szczególnie wrażliwa i podatna na działanie promieni UV. Jeśli pacjentka nie stosuje konsekwentnie wysokiej fotoprotekcji, a dodatkowo spędza czas na świeżym powietrzu – uprawia sport, spaceruje czy przebywa na słońcu nawet popołudniami lub w weekendy – to wykonanie resurfacingu latem może prowadzić do powikłań, takich jak przebarwienia lub trudne gojenie. Wtedy zdecydowanie zalecam odłożenie takich zabiegów na okres jesienno-zimowy.  Istnieje jednak duża grupa zabiegów laserowych, z których nie tylko można, ale i warto obecnie korzystać. Laserem na blizny i rozstępy Lato jest bardzo dobrym okresem na to, aby rozpocząć walkę z bliznami. I wbrew pozorom bardzo dużo kobiet, również tych po cesarskim cięciu, decyduje się na niwelowanie blizn podczas wakacji. To dlatego, że zabiegi wymagają z reguły intensywnych działań laserem ablacyjnym, a więc wywołującym złuszczanie. Obszary, na których wykonywany był zabieg, nie powinny być następnie ocierane przez grubsze materiały. Z reguły jesienią czy zimą nosimy dżinsy lub rajstopy, które mocno dotykają naszej skóry, obcierając ją. Tymczasem latem mamy już możliwość wkładania luźnych sukienek czy spódnic. Kobieta może więc spokojnie przechodzić proces regeneracji, trwający od kilku do kilkunastu dni po zabiegu. Laserem na… usta! Kolejnym zabiegiem szczególnie polecanym latem jest LipLase – nowoczesna procedura, która zyskuje coraz większą popularność. Polega na laserowym odmładzaniu, ujędrnianiu i powiększaniu ust. Wykorzystuje w tym celu wiązkę lasera fotona, działającą bardzo mocno na remodeling kolagenu. Wskazany jest on zwłaszcza dla osób, które nie chcą wykonywać zabiegów iniekcyjnych z wypełniaczami. W procedurze wykorzystywane jest naświetlanie od wewnątrz i z zewnątrz czerwieni wargowej, co powoduje poprawę napięcia włókien kolagenowych.Zabieg ten chwalą sobie pacjentki z tak zwanymi ustami „śliwki węgierki”, jak się je niekiedy w cudzysłowie nazywa. Są to usta wąskie, na których widoczna jest charakterystyczna „harmonijka”. W tego typu przypadkach seria kilku zabiegów jest jak najbardziej bezpieczna również latem, a mogą być wykonywane w odstępach od ok. dwóch-czterech tygodni. Seria rekomendowana to trzy zabiegi.

TikTokowe trendy beauty 2025. Analizujemy i ostrzegamy

Media społecznościowe odgrywają ogromną rolę przy podejmowaniu decyzji zakupowych. Według badań przeprowadzonych przez Mind&Roses, na zlecenie marki Douglas, blisko 65% z nas czerpie w obecnych czasach informacje o produktach i newsach kosmetycznych z platform, takich jak Instagram czy TikTok. Niestety, spora część rozpowszechnianych tu trendów może skórze bardziej zaszkodzić niż pomóc. W tym wpisie wskazujemy na główne trendy-pułapki, cieszące się obecnie dużą popularnością w sieci, a zaufanie którym może przynieść znacznie więcej szkody niż korzyści. Smarowanie twarzy wazeliną Jednym z najpopularniejszych w ostatnim czasie internetowych trendów beauty jest slugging. To nic innego, jak codzienne smarowanie przed snem całej twarzy wazeliną. Jest to trend, który funkcjonuje w sieci już od pewnego czasu, jednak nadal jest on bardzo popularny, a przede wszystkim: szkodliwy.  Zdecydowanie odradzamy go zwłaszcza osobom ze skórą trądzikową, tłustą, bądź z tendencją do zapaleń mieszków włosowych. Wazelina zaliczana jest do grupy emolientów, tworzących na skórze film zapobiegający nadmiernej utracie wody. Dochodzi w ten sposób do wystąpienia zjawiska okluzji – tworzenia się na powierzchni skóry bariery ograniczającej utratę wody z naskórka. Wazelina może również działać komedogennie, czyli prowadzić do zatykania porów skóry i powstawania zaskórników. Warto wiedzieć, że wielogodzinna okluzja może przyczyniać się do pobudzania bakterii beztlenowych i zaostrzania zmian zapalnych, a także do pojawiania się zaskórników. W efekcie zamiast łagodzić występujące już problemy skórne, możemy jedynie je zaostrzyć. Twarz w lodzie Kolejnym niekorzystnym TikTokowym trendem panującym w ostatnim czasie jest face icing, czyli moczenie twarzy w misce pełnej kostek lodu. Tego typu praktyki mają za zadanie m.in. redukowanie opuchlizny, zwężanie porów czy poprawę krążenia krwi. Do czego może to jednak doprowadzić? Długotrwałe stosowanie może powodować zaczerwienienie i podrażnienie skóry, a także zaburzenie mikrokrążenia i uszkadzanie bariery hydrolipidowej. Nieco bezpieczniejszą opcją są maski w płatach, które przez kilka godzin przed zabiegiem trzyma się w lodówce. Nie działają one aż tak drastycznie na skórę, a faktycznie są w stanie przynieść jej realne korzyści. Łój wołowy… na twarz Kolejnym hitem-kitem zdobywającym w ostatnim czasie sporą popularność w social mediach, jest trend Beef Tallow, czyli stosowanie na twarz łoju wołowego. To moda, która przywędrowała do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Jej popularność związana jest ze zwiększonym w ostatnich czasach zainteresowaniem produktami naturalnymi. Coraz więcej osób eksperymentuje, szukając ekologicznych domowych rozwiązań, jak np. maseczki z naturalnych składników, do stosowania w codziennej pielęgnacji. Łój wołowy przedstawiany jest w sieci jako złoty środek na stany zapalne, jak i na poprawę elastyczności i nawilżanie skóry. A jak wygląda to w rzeczywistości? Mimo że sam tłuszcz jest naturalny, to już  jego profil lipidowy nie jest dla naszej skóry odpowiedni. Stosowanie łoju wołowego może prowadzić do pojawiania się zaskórników, a także nadmiernej wrażliwości i osłabienia bariery skórnej. Duża zawartość kwasu oleinowego może z kolei powodować znaczną utratę wilgotności, a skóra może stać się również bardziej reaktywna. “Tejpowanie” twarzy Kolejną techniką pielęgnacyjną rodem z TikToka jest facetaping, a więc “tejpowanie” twarzy w określony sposób, aby przeciwdziałać tworzeniu się zmarszczek podczas snu. Jest to trend, który może być szkodliwy w szczególności w przypadku skóry wrażliwej, ze skłonnością do alergii. Klej stosowany w używanych do tego celu taśmach często wywołuje zaczerwienienie, swędzenie lub wysypkę. Zbyt mocne naciągnięcie skóry może skutkować jej podrażnieniem. Podczas ściągania taśmy może dochodzić do zdarcia warstwy rogowej naskórka. Dlatego planując stosowanie tego typu procedury “na własną rękę”, zawsze warto skonsultować się wcześniej ze specjalistą. Niestosowanie kremów z filtrem Niedawno na Instagramie pojawił się viralowy film, przekonujący do słuszności… niestosowania kremów z filtrem. Głównym argumentem pojawiającym się w nagraniu jest, że słońce wcale nie jest naszym wrogiem, a także, że kremy z filtrami oparte są na chemikaliach. Tymczasem trzeba mieć świadomość, że jakikolwiek kosmetyk nakładany na twarz, jest zawsze – choćby w minimalnym stopniu – chemią. A słońce, choć ma wiele niepodważalnych zalet, dla naszej skóry niesie ze sobą wiele różnych zagrożeń, jak choćby niszczenie kolagenu i elastyny. Przyczynia się przez to do utraty jędrności, może również powodować nowotwory. Nose strips Ostatnim trendem, którego stosowanie wprawia w trwogę kosmetologów, jest wykorzystywanie plastrów na zaskórniki w okolicach nosa (tzw. nose strips). Ściągając taki plaster może dochodzić do ściągania wraz z nim samego naskórka, wspólnie z cennymi ochronnymi lipidami. W efekcie może osłabiać się bariera hydrolipidowa, przez co występować będą przesuszenie i podrażnienie. To z kolei może powodować zwiększoną podatność na infekcje. Trendy pozytywne Dla odmiany warto zaznaczyć, że w ostatnim czasie social media mocno przyczyniają się też do promocji trendów jednoznacznie pozytywnych. Tak, jak kilka lat temu dużo uwagi poświęcało się skin cyclingowi czy skin miminalizmowi, jako przykładom nurtów pozytywnych, do spopularyzowania których w dużym stopniu przyczynił się internet, tak w ostatnich miesiącach doszły do tego trendy slow-agingu i longevity. Oba zaliczane są do jednych z najpopularniejszych trendów pielęgnacji ciała ostatnich miesięcy. O co w nich chodzi? To nurty skupiające się na utrzymywaniu skóry w dobrej kondycji i  spowalniające procesy starzenia przez możliwie jak najdłuższy czas. Zakładają całościowe podejście do pielęgnacji skóry, skupiając się przy tym na jej ochronie przed szkodliwymi czynnikami, takimi jak promieniowanie UV, zanieczyszczenie środowiska czy stres oksydacyjny. Kolejny aspekt, nad którym skupiamy się w tym kontekście, to wspieranie mikrobiomu. Zaczęły królować kosmetyki z probiotykami, prebiotykami i postbiotykami. Ważną rolę odgrywa tu minimalizowanie stanów zapalnych. Zwrócono uwagę na to, że chroniczny stan zapalny ma niebagatelny wpływ na starzenia się skóry. W pielęgnacji – czy to domowej, czy gabinetowej – bardziej niż wcześniej skupia się obecnie na nawilżaniu, odżywianiu i regeneracji skóry. W medycynie estetycznej i kosmetologii odchodzi się aktualnie od tzw. “fastów”, czyli szybkich zabiegów z takimi samymi efektami. We wspomnianych trendach uwagę skupia się przede wszystkim na regeneracji, odżywianiu, nawilżaniu i wspieraniu mikrobiomu. Bardzo polecamy takie podejście i mamy nadzieję, że zostanie ono z nami przez jak najdłuższy czas. Do pielęgnacji skóry należy podchodzić w sposób holistyczny, dbać o nią już w możliwie młodym wieku. Po to, aby działać w ten sposób prewencyjnie, aby móc cieszyć się młodą i zdrową skórą przez możliwie jak najdłuższy czas. Na koniec raz jeszcze warto podkreślić, że choć media społecznościowe mogą być pełne cennych wskazówek i rad, to niestety nie są też wolne od zagrożeń. Inspiracje zaczerpnięte z internetu zawsze…

Jak radzić sobie ze zmianami, które mogą pojawiać się na skórze przyszłej mamy? (cz. 2)

Choć dla większości kobiet ciąża to upragniony czas w życiu, kiedy oczekuje się przyjścia na świat swojego dziecka, oznacza też jednak okres, w którym mogą  pojawiać  się różne  zmiany skórne. Wśród nich wymienić można choćby przebarwienia, trądzik, cellulit czy rozstępy. Z tego wpisu dowiecie się, jak radzić sobie z nimi w trakcie trwania ciąży, kiedy pole manewru jest ograniczone.  Co przemija, co pozostaje? Problematyczność omówionych w poprzednim wpisie dolegliwości jest o tyle akceptowalna, że jeśli pozostają one odpowiednio zadbane, po okresie ciąży i połogu z reguły ustępują. Są też jednak niechciane “pamiątki”, które po ciąży mogą pozostać z kobietą na długo, a czasem i na zawsze. Mowa tutaj zwłaszcza o rozstępach. W okresie ciąży dochodzi do osłabienia tkanki łącznej, co związane jest z wysokim poziomem relaksyny. To z kolei sprzyja pojawianiu się obrzęków, zwiększa widoczność cellulitu wodnego, a przy tym – w związku z osłabieniem tkanki łącznej – zwiększa również prawdopodobieństwo powstawania rozstępów. Jest to defekt, który najczęściej pozostaje z kobietą już po porodzie. Większość wymienionych wcześniej zmian jest z reguły przemijająca, ustępująca po okresie połogu. Niestety, osłabienie tkanki łącznej i wszelkie zaniedbania podczas okresu ciąży, mogą skutkować defektami w postaci cellulitu, który z wodnego często zmienia się w włóknisty, czy zmianami o charakterze rozstępowym. To wszystko pociążowe “pamiątki”, których pozbycie się jest następnie już bardzo trudne. Co możesz, a co powinnaś? Co kobieta w ciąży powinna robić, aby mieć swój wygląd pod kontrolą? Trzeba zacząć od tego, aby nie  bagatelizować pojawiających się problemów. Brak odpowiedniego zadbania i zatroszczenia się o swoje ciało, będzie miał wpływ na ich kondycję po zakończeniu ciąży. Dlatego też trzeba objąć własne ciało szczególną opieką. Co konkretnie to oznacza? Jeśli mowa o zabiegach, to powinny być one poprzedzone konsultacją. Po to, aby kobieta nie musiała wybierać zabiegów samodzielnie. W profesjonalnych gabinetach kosmetologicznych czy medycyny estetycznej pracują specjaliści często dedykowani specjalnie ciężarnym. Warto konsultować się właśnie u tego typu specjalistów, dokonać cyfrowej analizy skóry, sprawdzić, co dzieje się w skórze właściwej, zobaczyć, jak wygląda przepływ naczyń i jak głęboko zlokalizowane są przebarwienia, a wreszcie ustalić plan działania w ramach możliwości czasowych i finansowych danej kobiety. Najpowszechniejszy problem, z którym zawsze trzeba walczyć  “tu i teraz”, to nadmierne wysuszenie skóry. W tym przypadku trzeba odpowiednio zadbać o ochronę płaszcza hydrolipidowego. Dostępna jest cała paleta zabiegów kosmetologicznych, tzw. kosmetologii białej, w której bez wykorzystywania zaawansowanych technologii, ale przy użyciu wysoce efektywnych i technologicznie zaawansowanych składników aktywnych można płaszcz hydrolipidowy odbudowywać. Trzeba skupiać się na liniach produktów typu sensitive, hydrobarierowych, które wzmacniają zarówno skórę wrażliwą, jak i naczyniową. Stawiajmy na produkty niepodrażniające, a intensywnie kojące naszą skórę. Warto skupić się na składnikach aktywnych typu ektoina, wąkrota azjatycka, peptydy, ceramidy i fotostabilne filtry nowej generacji o szerokim spektrum działania. W pielęgnacji ciążowej niezbędne są też filtry SPF. Poza endermologią, dodatkową technologią wskazaną w ciąży jest też infuzja tlenowa, która jest zabiegiem dostarczającym tlen do głębszych warstw naskórka – naprzeciw wolnym rodnikom, uszkadzającym naszą skórę. Warto postawić również na witaminę C oraz ksantohumol, w celu redukcji przebarwień, jak i na kwasy: traneksamowy, ferulowy, migdałowy, azelainowy czyli na szerokie spektrum peelingów chemicznych, które będą działały na skórę ochronnie, stymulująco, antyoksydacyjnie, ale przy tym również profilaktycznie – jeśli chodzi o powstawanie przebarwień. Najtrudniejsze do pracy z punktu widzenia kosmetologa są zmiany trądzikowe. Na szczęście ich zaostrzenie bardzo często łagodnieje, kiedy kobiecie udaje się odbudować płaszcz hydrolipidowy. To dlatego jego odbudowa powinna być podstawą wszelkich dalszych działań. Warto również obalić mit na temat tego, że dla kobiet w ciąży nie ma zabiegów przeciwtrądzikowych. Absolutnie nie jest to prawdą! Można wykonywać w tym czasie peelingi chemiczne o dużych cząsteczkach, dobrze przebadane, aby mieć pewność, że nie penetrują one do krwiobiegu, działając przy tym hamująco na rozwój propionibacterium acne. Jeśli natomiast mowa o ciele, “królową” zabiegów w tym czasie jest drenaż limfatyczny, a więc popularna endermologia. Wybierać trzeba gabinety pracujące na endermologii o charakterze medycznym, a nie na jej tanich, nieprzebadanych zamiennikach.  Generalnie w ciąży trzeba zwracać uwagę na sprzęty, z użyciem których zabiegi są wykonywane, nie wybierając tych, które emitują jakąkolwiek energię do ciała. Sama endermologia działa na zasadzie mechanostymulacji, co oznacza, że jej technologia ma za zadanie imitować ruchy dłoni fizjoterapeuty – jednak przy użyciu urządzenia. Daje to powtarzalność zabiegu, jego bardzo wysoką efektywność, ale przede wszystkim zapewnia przy tym to, co najważniejsze, czyli bezpieczeństwo kobiety i jej dziecka. Choć urządzenia medyczne oferują programy dostosowane do potrzeb kobiet w ciąży, ważne jest, aby nie wykonywać tych zabiegów w pierwszym trymestrze ciąży. Dopiero drugi i trzeci trymestr w pełni na to pozwalają, jednak przy zastrzeżeniu, że mowa jest o kobietach w ciąży o przebiegu prawidłowym. Jeżeli ciąża jest jakkolwiek zagrożona, dla bezpieczeństwa powinno się zrezygnować z jakichkolwiek zabiegów. Jeśli natomiast ciąża przebiega bezproblemowo, endermologia będzie działała wielokierunkowo, przede wszystkim zmniejszając retencję wody w organizmie, działając bardzo mocno drenująco, usprawniając przepływ krwi i limfy, stanowiąc formę fitnessu dla naczyń krwionośnych. Dodatkowo naukowo udowodniono również, że dzięki zabiegowi obniża się poziom kortyzolu w organizmie. Już pojedyncza sesja potrafi obniżyć go o kilkanaście procent, dzięki czemu organizm wprawiany jest w stan relaksacji i ukojenia, wytwarza się hormon szczęścia w postaci serotoniny. Sama Dagmara Nowak-Barańska korzysta z endermologii od 13-ego tygodnia ciąży regularnie dwa razy w tygodniu, co zapewnia jej komfort w funkcjonowaniu i poprawia krążenie, przeciwdziałając powstawaniu obrzęków, rozstępów i cellulitu. Trzeba również pamiętać o tym, że cellulit – zarówno wodny, jak i włóknisty – generowany jest właśnie na podłożu limfatycznym. Działając przeciwobrzękowo, przeciwdziała się powstawaniu cellulitu, poprzez jego rozbijanie. Ważną informacją dla ciężarnych z pewnością jest fakt, że zabiegu tego nie wykonuje się na brzuch, pomija się tę okolicę, dzięki czemu jest on w pełni bezpieczny. Zabieg powinien być wpisany w stały cykl funkcjonowania podczas II i III trymestru. Warto również wspomnieć o tym, że w endermologii można opracowywać także stopy, które w ciąży również bardzo często generują dolegliwości bólowe podczas chodzenia. To także doskonały sposób na zapewnienie elastyczności skórze. To swego rodzaju “fitness” dla skóry i naczyń. Podczas zabiegu głowica pracuje z częstotliwością 16Hz, co sprawia, że dziecko się uspokaja. Co warto zrobić przed ciążą?…

Jak radzić sobie ze zmianami, które mogą pojawiać się na skórze przyszłej mamy? (cz. 1)

Jak radzić sobie ze zmianami, które mogą pojawiać się na skórze przyszłej mamy? (cz. 1) Choć dla większości kobiet ciąża to upragniony czas w życiu, kiedy oczekuje się przyjścia na świat swojego dziecka, oznacza też jednak okres, w którym mogą  pojawiać  się różne  zmiany skórne. Wśród nich wymienić można choćby przebarwienia, trądzik, cellulit czy rozstępy. Z tego wpisu dowiecie się, co jest przyczyną tych zmian. Wina hormonów Odpowiedź na pytanie o głównego winowajcę tej sytuacji można zamknąć w jednym zdaniu: wszystkiemu winna jest burza hormonalna trwająca w tym czasie w organizmie kobiety. Główne problemy, z którymi w tym czasie kobiety zgłaszają się do kosmetologów, to: związane ze spadkiem lipidów wysuszenie skóry, powstające  przebarwienia  i ich bardzo duże nasilenie prowadzące do powstawania melasmy, lecz również zmiany trądzikowe o charakterze zarówno zaskórników zamkniętych, jak i zmian trądzikowych o charakterze zapalnym. Problemami dotyczącymi zarówno twarzy, jak i ciała, są obrzęki limfatyczne, a w przypadku samego ciała – cellulit oraz wiotkość skóry czy rozstępy. Suchość skóry Pierwszy wymieniony problem, a więc towarzyszące ciąży wysuszenie skóry, związane jest głównie z zaburzeniami hormonalnymi, wpływającymi na gospodarkę wodno-lipidową i funkcjonowanie gruczołów łojowych. Podwyższony poziom progesteronu i estrogenów przyczynia się do zmiany pracy gruczołów łojowych, co z kolei może prowadzić do zmniejszonej produkcji sebum – a tym samym do osłabienia bariery hydrolipidowej, czyli płaszcza ochronnego naszej skóry. Skóra staje się przez to mniej elastyczna i odwodniona, bardziej podatna na podrażnienia. Może pojawiać się na niej rumień naczynioruchowy, który bardzo często jest efektem zaburzeń w gospodarce naczyń krwionośnych. W związku z tym, że zmienia się ilość krwi i tempo jej przepływu przez organizm, to osłabione naczynia krwionośne mogą mieć tendencję do pękania. Stąd – na podłożu wysuszenia – może dochodzić do powstawania teleangiektazji, czyli rozszerzonych naczyń krwionośnych na twarzy, bądź też wenektazji – tego samego problemu, tyle że na ciele. Powstawanie przebarwień Drugim z najczęściej występujących w ciąży problemów jest powstawanie przebarwień. W ich kontekście również trzeba mieć świadomość, że mają one bezpośredni związek z “szalejącymi” w tym czasie hormonami. Najistotniejszą rolę spośród nich odgrywa melanotropina (MSH), której receptory zlokalizowane są w melanocytach (komórki barwnikowe skóry). W momencie, kiedy ich poziom wzrasta, rośnie też ich aktywność. Dlatego kobiety w ciąży powinny stosować kremy z wysokim SPF, nawet 50, czy z blokerami – wbrew krążącym w internecie mitom na temat tego, że kremy te mogą przenikać do krwioobiegu. Zastosowanie filtrów starego typu, jak oksybenzon czy oktynoksat, które mogą wpływać na zaburzenia gospodarki hormonalnej i możliwe działanie estrogenne, nie jest oczywiście wskazane. Natomiast obecnie tego typu filtry zostały zastąpione już nowoczesnymi filtrami nowej generacji, które zapewniają wysokie i szerokie spektrum ochrony przed promieniowaniem UVA, UVB, IR, a także światłem niebieskim, jak ethylhexyl triazone czy diethylpoamino hydroxybenzoyl hexy benzoate, które dodatkowo zoptymalizowane są pod kątem ochrony skóry oraz poszanowaniem ekosystemu morskiego, co potwierdza certyfikat EcoSun Pass. Wybierając ochronę przeciwsłoneczną, stawiać trzeba na dobrej jakości preparaty,  najczęściej dostępne w klinikach kosmetologii i aptekach – tak, aby były one dla nas w pełni bezpieczne. Jeśli dana kobieta obawia się, czy wybierany kosmetyk faktycznie będzie w pełni bezpieczny dla niej i dziecka, najlepiej po prostu skonsultować ze swoim kosmetologiem wybór konkretnego SPF-u. Ważne również, aby zawsze wybierać filtry SPF o szerokim spektrum działania – takie, które będą chroniły nas nie tylko przed promieniowaniem UVA i UVB, ale również światłem widzialnym i emitowanym przez ekrany komputerów i smartfonów (blue light). Trądzik Kolejnym problemem są zmiany trądzikowe, które pojawiają się przede wszystkim w pierwszym i trzecim trymestrze ciąży. Są one efektem dynamicznych zmian w gospodarce hormonalnej. Głównym winowajcą jest w tym kontekście progesteron, pobudzający aktywność gruczołów łojowych, mogący prowadzić do nadprodukcji sebum i zatykania ujść mieszków włosowych. Tworzy się tym samym środowisko sprzyjające namnażaniu się bakterii, głównie Propionibacterium Acnes, co prowadzi do nadmiernej keratynizacji. Powoduje to najczęściej nadmierne rogowacenie ujść mieszków włosowych i powstawanie zamkniętych, trudnych do usunięcia zaskórników. Cały układ odpornościowy ciężarnej skupia się przede wszystkim na ochronie dziecka. W związku z tym również układ odpornościowy skóry może być zaburzony. Wahania hormonalne mogą wpływać na zaburzoną równowagę mikrobiomu skóry, sprzyjając powstawaniu bakterii trądzikowych – ze względu na zachodzące zmiany poziomu pH w skórze. Cellulit i obrzęki Kolejne zagadnienia, które nie bez powodów większość kobiet kojarzy z okresem ciąży, to obrzęki i cellulit. Oba z nich związane są z retencją wody (zatrzymywanie się jej nadmiaru w organizmie), czyli problemem dotykającym głównie kobiet w drugim i trzecim trymestrze ciąży. Choć można stwierdzić, że jest to problem w dużej mierze pogodozależny, to Dagmara Nowak-Barańska na własnym przykładzie przekonała się, że zmierzając ku końcowi drugiego trymestru – mimo stosunkowo niskich temperatur retencja wody w jej organizmie również wystąpiła, szczególnie gdy w farmakoterapii włączony został progesteron. Główną odpowiedzialność za ten stan ponosi wzrost poziomu estrogenów. Zwiększa on przepuszczalność naczyń krwionośnych, co prowadzi do zatrzymywania się płynów w przestrzeniach międzykomórkowych. Nie bez znaczenia jest też fakt ucisku rosnącej macicy na naczynia krwionośne i limfatyczne. Powiększająca się macica utrudnia przepływ krwi i limfy, co skutkuje powstawaniem obrzęków, szczególnie w kończynach dolnych, lecz nie tylko.Retencja wody nie omija również kończyn górnych. W końcu zmienia się cały organizm kobiety – również jeśli chodzi o klatkę piersiową i rozrost biustu, co także generuje obrzęki i uczucie ucisku. Trzeba również  pamiętać o tym, że w ciąży zmniejsza się aktywność fizyczna, z której absolutnie nie powinno się całkowicie rezygnować w przypadku, kiedy ciąża jest stabilna, zdrowa i dobrze rozwijająca się. Najlepiej aktywność skonsultować z lekarzem oraz fizjoterapeutą.